Briefly. Od początku...

Początków było kilka. A każdy początek łączyła (a jakże!) idea. Chcieliśmy zrobić coś, aby ludzie ze sobą ciekawie czas spędzali. Realnie, nie wirtualnie.

Był Bonzo. Filmowa gra planszowa, której stworzenie pożarło kilka miesięcy wieczorów. Wymyślałem mechanikę, teksty, koncepcje kart, a Łukasz błyskawicznie i cierpliwie przelewał to na projekty i rysunki. Zostało 100 pięknych kart, subtelnie nawiązujących do kultowych produkcji filmowych. Ostatecznie nie zdecydowałem się na wydanie gry – wydrukowany prototyp leży na półce.

Był Bestbet. Mobilna gra piłkarska, którą chcieliśmy z Liskiem i elvisem nie tyle podbić serca kibiców, co umilić czas znajomym wspólnie oglądającym mecze na szklanym ekranie. Zaczęło się od tego, że Lisek rzucił pomysł, żebyśmy spróbowali połączyć tradycyjną planszówkę ze zdobyczami technologii. Okres uniesień dosyć szybko zakończył się twardym lądowaniem, rozlanym mlekiem i siniakami na dupie. Ale też bezcenną lekcją na przyszłość.

Był lakiluk. Aplikacja i gra dedykowana dla (gości) sportowych pubów, którą robiliśmy z Liskiem chyba przede wszystkim, żeby udowodnić (sobie), że w poprzednim piłkarskim pomyśle kryje się ogromny potencjał. Nie krył się. Nie pomógł nawet android TV box od braci Chińczyków, testowany w jednym z lokali. Kolejny kop w dupę od nieubłaganej rzeczywistości, ale zdecydowaliśmy się na jeszcze jeden skok na główkę.

Po tych wszystkich „przygodach” mieliśmy bowiem kilka obserwacji i przemyśleń, jeśli chodzi o realizację naszej idei:

  1. Wciskanie ludziom rozrywki na ekran telefonu, gdy przebywają z innymi ludźmi i chcą emocjonować się rzeczywistością (grą planszową, meczem, koncertem amatorskiej kapeli) to pomyłka. Jeśli wiedziałeś/aś o tym wcześniej, to możesz sobie pogratulować. My nie wiedzieliśmy.
  2. Stosunkowo łatwo namówić osobiście ludzi na spróbowanie nowej rozrywki. Ale żeby sami z siebie do niej wracali, to już inna bajka.
  3. Ludziom nie brakuje rozrywek na telefonie. Ludzie tęsknią za rozrywką poza domem, i to z prawdziwymi ludźmi – brakuje im tylko dobrej zachęty.

I tak powstało Briefly. Bogatsi o siniaki i doświadczenia postanowiliśmy z Liskiem stworzyć platformę, dzięki której ludzie mogą określić dowolne oczekiwania rozrywkowe, a zainteresowane firmy (miejsca) mogą odpowiadać na te zapytania, oferując swoje usługi. Nasz pomysł pobłogosławiła i wsparła Zuza, szybko zaangażowali się Weronika (która wymyśliła nazwę) i Filip. Dzięki temu po kilku miesiącach pracy z idei narodził się konkretny produkt. Początek mamy już za sobą i ciśniemy do przodu :)


Tomek